I LO PRUDNIK            
   
 
 
 
KONTAKT:

e  mail:                                   przyjaciele.1.lo@wp.pl

Adres pocztowy:                         ul. Gimnazjalna 2                48-200 Prudnik

Telefon/fax:                         077  436 23 16                     

Prezes Stowarzyszenia:        mgr  Regina Sieradzka

 

ZIEMIA PRUDNICKA r 2005

Tadeusz Kukiz

 60-lecie Gimnazjum i Liceum Męskiego w Prudniku

DYREKTOR JÓZEF BARANIUK

    Pierwszym dyrektorem powstającego po wojnie Państwowego Gimnazjum i Liceum Męskiego w Prudniku został prof. Jerzy Krókowski. Przybył tu 7 maja 1945 r. z Dąbrowy Górniczej i od razu zaczął organizować szkołę: zabezpieczył zachowane wyposażenie (nawet sypiał przy drzwiach, w stałym pogotowiu, obawiając się napadów rabunkowych), zatrudnił woźnego, rozpoczął kompletowanie grona pedagogicznego i przeprowadzał pierwsze egzaminy zgłaszających się do szkoły uczniów. 4 września odbyła się inauguracja roku szkolnego. Uroczystość tę poprzedziło nabożeństwo w kościele parafialnym, w którym uczestniczyła cała młodzież, nauczyciele, zaproszeni goście i rodzice. I właśnie w tych dniach prof. Krókowski zrezygnował ze stanowiska dyrektora i 7 września wyjechał z Prudnika[l],  powierzając swe obowiązki tymczasowo mgr. Józefowi Baraniukowi.

Józef Baraniuk urodził się 13 marca 1907 r. [2] w Kołomyi, w woj. stanisławowskim, tam też w latach 1918-1927 uczęszczał do Gimnazjum im. Króla Kazimierza Jagiellończyka. „Po odbyciu studiów w Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie na Wydziale Humanistycznym i w Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie na Wydziale Filozoficznym i uzyskaniu [...] dyplomu magistra filozofii w zakresie filologii niemieckiej [wl931 r.] oraz po odbyciu praktyki nauczycielskiej w Państwowym Koedukacyjnym Gimnazjum im. K. Ujejskiego w Kamionce Strumiłłowej i w Państwowym Gimnazjum im. Hetmana St. Żółkiewskiego w Żółkwi, poddał się państwowemu egzaminowi na nauczyciela szkół średnich i zdał go z wynikiem dobrym" (Dyplom z dnia 29 października 1935 r.).

Jeszcze przed 1939 r. przeniósł się do Kołomyi, gdzie był nauczycielem języka niemieckiego w tym samym gimnazjum, w którym uzyskał świadectwo dojrzałości. Zmobilizowany do wojska, dostał się do sowieckiej niewoli, ale szczęśliwie udało mu się zbiec, dzięki czemu być może uniknął Katynia. Za tzw. pierwszych Sowietów uczył języka niemieckiego i geografii w kołomyjskiej Szkole Średniej nr 3, a w okresie okupacji niemieckiej w szkole z ukraińskim językiem nauczania, ratując wówczas wielu młodych ludzi przed wywiezieniem na roboty przymusowe do Niemiec. Jak się zdaje, prowadził także tajne nauczanie. W marcu 1944 r. wyjechał z córką z Kołomyi do Krakowa, gdzie już przebywała żona; utrzymywał się tu z wykonywania różnych prac. Do Prudnika, zwanego wtedy Prądnikiem, przybył na początku lipca 1945 r. Wkrótce Kuratorium w Katowicach poleciło mu zorientować się, czy są możliwości utworzenia gimnazjum w Białej, a gdy okazało się, że ze względu na niedostateczną ilość uczniów było to jeszcze przedwczesne, poprosił o zatrudnienie go w Prudniku.

Kiedy 7 września 1945 r. prof. Krókowski wyjechał, a mianowany przez Kuratorium jego następca Antoni Zięba również zrezygnował z objęcia stanowiska dyrektora, obowiązki te pełnił nadal mgr Baraniuk. Mimo iż szkoła została oficjalnie otwarta, jej stan materialny i organizacyjny nie był zadowalający: drzwi i okna wymagały naprawy, a sprzęt szkolny, złożony w jednej z sal, należało odpowiednio rozmieścić. Wszystko to zrobiono nie otrzymując na ten cel jakichkolwiek pieniędzy. Z uwagi na sporą ilość uczniów z okolicy, w domu przeznaczonym pierwotnie na mieszkanie dyrektora, urządzono bursę (potrzebne wyposażenie przywieziono z opuszczonych przez Niemców mieszkań). Największą pomocą w doprowadzeniu Gimnazjum do właściwego stanu służyła sekretarka Krystyna Zakaszewska. Piotr Skarbek, autor monografii szkoły, pisał: „Mgr Baraniuk wraz z nią i dwoma nauczycielami nie miał łatwego życia. Ciążyło na nim kierownictwo zakładu i internatu oraz obowiązek zorganizowania nauki i życia w szkole". Były poważne kłopoty z młodzieżą: niektórzy uczniowie posiadali broń z czasów wojny i należeli do podziemnych organizacji niepodległościowych; dyrektor Baraniuk starał się uchronić ich przed aresztowaniem, zaręczając za nich. Był przy egzaminach wstępnych i sam je przeprowadzał. W „Głosie Prądnika" publikował artykuły na temat szkolnictwa średniego i mimo licznych obowiązków znajdował jeszcze czas na opiekę nad szkolną drużyną piłkarską „Sparta", osiągającą dobre wyniki w klasie C.Udało się mu skompletować grono pedagogiczne. Początkowo nie wszyscy nauczyciele chcieli się prof. Baraniukowi podporządkować, traktując tymczasowe pełnienie przez niego obowiązków dyrektora jako samozwańcze. Nalegał więc na Kuratorium, by rozwiązało sprawę obsady tego stanowiska. Dopiero po upływie roku na dyrektora szkoły wyznaczono Michała Czubaka, ale i on zrezygnował, wówczas urzędnik Kuratorium wydał mgr. Baraniukowi polecenie ustne, zlecając dalsze pełnienie obowiązków dyrektora i wyrażając uznanie za to, co już zrobił. Kazimierz Kasicz, jeden z uczniów Profesora, późniejszy nauczyciel prudnickiego Gimnazjum, pisał po latach: „Ówczesne władze oświatowe ceniły go za pracowitość i zmysł organizacyjny, a jednak nie mianowały dyrektorem, pełnił tylko obowiązki dyrektora. Nie odpowiadał władzy zwierzchniej [ludowej] pod względem politycznym" (jedno z zastrzeżeń odnosiło się do uczęszczania młodzieży w zwartym szyku z Gimnazjum do kościoła Bonifratrów na nabożeństwa). Mimo iż prof. Baraniuk nie otrzymał nominacji na dyrektora Gimnazjum, to właśnie on był rzeczywistym twórcą tej szkoły, on ją zorganizował, nadał jej kierunek i charakter, czego ślady nosi ona i jej dawni uczniowie do dziś. A miał wśród nich autorytet wielki. Wynikało to z cech jego osobowości i gruntownej wiedzy, nie tylko w zakresie wykładanych przedmiotów (choć z wykształcenia był germanistą, mnie na przykład zachęcił do przygotowania i wygłoszenia w godzinach pozalekcyjnych prelekcji o budowie atomu) . Posiadaną wiedzę umiejętnie uczniom przekazywał i konsekwentnie egzekwował. Jeszcze teraz wielu z nas, zbudzonych w nocy potrafiłoby wyrecytować spory fragment z Cycerona („Quousque tandem, Catilina, abutere patientia nostra...")  czy z Metamorfoz Owidiusza („Aurea prima sata est aetas..."). „Wychowankom stawiał wymagania wysokie. Nie stosował kar, a umiał w szkole utrzymać dyscyplinę; ostrym wzrokiem łamał wszelkie opory niesfornych uczniów" - wspominał po latach prof. Kasicz. Podobną opinię o prof. Baraniuku wyraził Eugeniusz Dmytrów, jeden z byłych uczniów kołomyjskiego Gimnazjum: „Był niezwykle wymagający, lecz w pełni sprawiedliwy. Przy swej surowości, był prawdziwym przyjacielem młodzieży. Wielka osobowość" („Semper Fidelis" 1994, nr 2). Kierował Gimnazjum do sierpnia 1947 r. Od nowego roku szkolnego uczył już w Gimnazjum Żeńskim (łaciny i geografii), a dodatkowo w Gimnazjum Rolniczym. Po rozpoczęciu przekształcania polskiej szkoły na sposób sowiecki, w roku 1949 połączono Gimnazjum Żeńskie z Męskim przy ul. Gimnazjalnej i utworzono z nich Jedenastolatkę" - Szkołę Ogólnokształcącą stopnia licealnego. Prof. Baraniuk powrócił do swej dawnej siedziby na stanowisko nauczyciela, ale jakby trochę zmieniony: mniej aktywny, apatyczny; twająca od wojny choroba coraz częściej dawała o sobie znać.W roku 1961, z okazji dziesięciolecia matury naszej klasy XI A, zaprosiliśmy Go na Zjazd. Ponieważ nie pojawił się, kilku z nas udało się do Niego prosząc, by zechciał jakiś czas z nami pobyć. Nie czuł się najlepiej, ale nie odmówił. Po niespełna dwóch latach, 16 marca 1963 r.[3] zmarł; spoczywa na cmentarzu w Prudniku.

Przypisy:

[1] Jerzy Krókowski (1893-1967) przeniósł się później do Wrocławia, gdzie był dyrektorem Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Wrocławskiego, dziekanem Wydziału Filologicznego, a następnie prorektorem.

[2] Taką datę podają wszystkie dokumenty udostępnione przez rodzinę Józefa Baraniuka, podczas gdy znane mi publikacje - 13 marca 1909 r.

[3] Według informacji rodziny, a według danych przytaczanych w publikacjach - 10 marca 1963 r.